REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.9

Związek energetyczny i toksyczny: czy Wasza relacja jest zdrowa?

Życie jest za krótkie, żeby tkwić w złym związku. Naprawdę zasługujemy na wszystko, co najlepsze.

szczęśliwa para fot. shutterstock

Pamiętam ten moment, kiedy to do mnie dotarło. Byłam w związku z prawie idealnym facetem. Wszyscy dookoła uważali, że po serii uczuciowych porażek i wiązania się z niepoważnymi facetami wreszcie dobrze trafiłam. Mnie też tak się wydawało na początku.

Byłam wtedy jeszcze studentką i przeważnie zadawałam się z rówieśnikami. On był inny. Starszy ode mnie o 12 lat, wyglądał jak książę z zupełnie innej bajki. Dopiero później się zorientowałam, że to nie była fajna bajka – raczej nie chciałabyś jej czytać dzieciom na dobranoc. Uświadomiłam sobie, że czuję się w tym związku jak połowa siebie, jakby mi ktoś odcinał powietrze i wysysał energię. Musiałam na własnej skórze poczuć, że związki dzielą się na takie, które dodają i odbierają nam energię

REKLAMA

Sprawdź: 9 sprawdzonych sposobów redaktorek na długi i szczęśliwy związek.

CZY MOŻESZ ROZSIĄŚĆ SIĘ WYGODNIE?

Nie będę tu mówiła o związkach, w których jest przemoc. To temat na osobny artykuł. W kiepskim związku nikt nikogo nie musi fizycznie krzywdzić. Nawet nie musi podnosić głosu. To, co kojarzy mi się z toksycznym, wysysającym energię związkiem, to takie niejasne poczucie, że nie możesz się w nim wygodnie rozsiąść. Ze wszystkimi fałdkami na brzuchu, wyborami życiowymi, dziwacznym poczuciem humoru i upodobaniem do serialu „Blondynka”. Cały czas masz wrażenie, że siedzisz półdupkiem na niewygodnym krześle tej relacji i starasz się wciągać brzuch.

Na początku wydaje się, że to jest fajne, motywujące, stymulujące do rozwoju i że przy tym facecie stajesz się lepsza. Ale wcale tak nie jest, bo problem polega na tym, że możesz rozwinąć tylko to, co w Tobie już jest. A partnerowi wcale nie podoba się to, kim naprawdę jesteś. W dobrym związku czujesz, że jesteś fajną osobą. Nie żadną gwiazdą, ideałem, perfekcyjną pani domu, tylko kimś nieskończenie lepszym – sobą samą w najlepszej wersji. I że spotkałaś kogoś, kto potrafi docenić i pokochać taki jedyny w swoim rodzaju zestaw cech.

JAKI MASZ NASTRÓJ?

Na samym początku związku, dzięki hormonom, wszyscy mamy fantastyczny nastrój. W dobrych związkach euforia łagodnie przechodzi w czułość, poczucie bezpieczeństwa i inne miłe emocje. A w tych kiepskich na ogół trwa niekończąca się huśtawka nastrojów. To jest właśnie podstawowy błąd, że toksyczną szarpaninę, ataki zazdrości i złości, przeplatane z miłością, mylimy z wielką namiętnością. Ale to jest ważna wskazówka – jeżeli w Twoim związku przeważają złe emocje, jeśli często płaczesz, czujesz się smutna, niespokojna, zazdrosna albo wściekła, a do tej pory byłaś raczej zrównoważoną osobą, to raczej nie jesteś w dobrej relacji.

Żeby było jasne: w każdym związku zdarzają się kłótnie i gorsze dni. Chodzi tu raczej o ich proporcję w stosunku do tych pozytywnych. Zadbaj o siebie, bądź dla siebie dobra i nie pozwól się krzywdzić. Nie ma żadnego powodu, by ktoś miał wprawiać Cię w nieprzyjemne stany psychiczne. Życie jest za krótkie.

CZY CZUJESZ SIĘ WOLNA?

Zazdrość to jeden z tych czynników, które sprawiają, że w związku czujesz się, jakby brakowało Ci powietrza. Zazdrość jest oczywiście całkiem naturalnym uczuciem towarzyszącym miłości i całkowity jej brak też jest niepokojący. Ale tu mówimy o zazdrości przybierającej formę totalnej kontroli w białych rękawiczkach. Bardzo łatwo przegapić te ostrzegawcze sygnały, interpretując je jako znak uczucia i troski.

Chodzi obrażony przez 3 dni, bo skomentowałaś post swojego eks na FB? Często dzwoni do Ciebie i wypytuje, co robisz? Krzywi się, kiedy wychodzisz z koleżankami? Chwilę! Przecież nic złego nie robisz. W dobrych związkach nie masz poczucia osaczenia. Ufacie sobie i dajecie spory margines swobody. Pamiętaj, że patologiczny zazdrośnik zmienia się tylko na gorsze. 

CZY JESTEŚ Z NIM SZCZERA?

Czy czujesz, że bardzo wielu rzeczy absolutnie nie możesz mu powiedzieć, bo zwyczajnie boisz się jego reakcji? Boisz się ostro sprzeciwić albo szczerze powiedzieć, co myślisz, bo a nuż się wkurzy albo obrazi.

Twój partner wcale nie musi być fizycznie groźny. Jest sto innych sposobów, aby „ukarać” drugą osobę, tak aby na przyszłość jej się odechciało. Podobnie działa wyśmiewanie, kpiny z tego, co mówisz, z tego, co jest dla Ciebie ważne. Szczególnie bolesne, jeżeli robi to przy innych ludziach. Zaczynasz czuć się sfrustrowana, masz wrażenie, że jest Ciebie coraz mniej i wkrótce całkiem znikniesz? Dziewczyno, to są typowe sygnały toksycznego związku! Nie musisz w tym tkwić. Na świecie jest mnóstwo fajnych facetów, przy których możesz poczuć się jak księżniczka. Naprawdę.

Zobacz też: Jak uratować związek?


Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA