REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.0

Aseksualizm - czym jest i jak go rozpoznać?

Świat kręci się dookoła seksu, prawda? No, nie dla każdego. Dla osób aseksualnych seks jest trochę niezrozumiałym fenomenem. Wiedzą, że inni ludzie to lubią do tego stopnia, że potrafi ą naprawdę wiele zrobić, aby osiągnąć zaspokojenie, ale aseksualnych to trochę bawi. W naszym przesiąkniętym seksem świecie aseksualni są traktowani jak dziwacy i, niestety, sami też się trochę tak czują. Spróbujmy zrozumieć, o co w tym chodzi.

dwa pluszowe misie Aseksualność to w niektórych kręgach wciąż temat tabu.

Niektóre sprawy są rzeczywiście trudne do ogarnięcia i dla wielu z nas aseksualność do nich należy. Ale jest też całkiem spora grupa ludzi, którzy z ulgą dowiedzą się, że to, co czują, a raczej czego nie czują, nie oznacza, że są dziwaczni albo chorzy. W czasach, w których otwarcie mówi się o różnych formach ludzkiej seksualności, aseksualność wydaje się ostatnim tabu. Warto więc dowiedzieć się o niej co nieco.

Co to właściwie jest ta aseksualność? Większość ludzi do tej pory kojarzyła ją z nierozwiniętym libido, z celibatem albo po prostu z brakiem doświadczenia seksualnego. „Mnóstwo ludzi uważa, że wszyscy muszą mieć potrzeby seksualne” – mówi Anthony Bogaert, profesor psychologii w Brock University w Kanadzie, który napisał na ten temat książkę „Understanding Asexuality” („Zrozumieć aseksualność”). Dlatego najczęściej zakłada się, że aseksualni „wyrosną z tego” albo że nie spotkali do tej pory właściwej osoby, która by ich rozbudziła. Ale obecnie rozpowszechnia się pogląd, że nie powinno się patrzeć na aseksualność jak na dysfunkcję, która wymaga leczenia, tylko traktować ją jako odrębną orientację seksualną.

Jedną z pierwszych specjalistek, które spojrzały na zagadnienie w ten sposób, była dr Lori Brotto – psycholog i szefowa Laboratorium Seksuologii na University of British Columbia. „Przyjmowałam w gabinecie osoby, które twierdziły, że nie interesuje ich seks, i zakładałam wtedy, że to ciężkie przypadki obniżonego libido” – mówi Brotto. Kiedy jednak zajęła się tematem na poważnie, jej poglądy zacząły ewoluować. „Rozmawiałam z mnóstwem aseksualnych osób i praktycznie żadna z nich nie cierpiała z powodu braku potrzeb seksualnych. Pytane, czy gdyby istniała możliwość »wszczepienia« im pożądania, skorzystałyby z szansy, odpowiadały, że nie” – opowiada Brotto. Nie tęskni się za tym, czego się nie zna, czyli najwyraźniej nie mamy tu do czynienia z seksualną dysfunkcją.

Dać temu nazwę

Niestety, to niezrozumienie zjawiska aseksualności prowadziło w wielu przypadkach do stygmatyzacji społecznej. Profesor Bogaert twierdzi, że w społeczeństwach istnieje mnóstwo negatywnych stereotypów dotyczących aseksualności – nie mniej niż na temat innych orientacji seksualnych. Uprzedzeni są tzw. heterycy, ale, co zabawne, uprzedzenia przejawiają też inne grupy uważające się za dyskryminowane, jak środowiska LGBT. Profesor Bogaert opisał przypadki na uniwersytecie, kiedy to grupy LGBT wykluczały aseksualnych studentów ze swoich zebrań albo zakazywały im przyłączania się do swoich parad. Biedni aseksualni nie znajdowali sobie miejsca w żadnym środowisku, o ile oczywiście założymy, że sposób uprawiania albo nieuprawiania seksu jest podstawową tożsamością człowieka.

Mogliby przecież przystać do grupy fascynującej się obserwowaniem ptaków. Ale weźmy pod uwagę, że to byli studenci. Jakby na to nie patrzeć, aseksualni studenci czują się bardziej wyobcowani niż inni. W okresie życia, kiedy to podstawowym zajęciem człowieka jest poszukiwanie partnera, oni nie bardzo chcą w tym uczestniczyć. Rzadko wchodzą w związki, co jeszcze bardziej izoluje ich od świata. Anthony Bogaert przytacza przypadek 24-letniej Alice Fleming, która 5 lat temu zdecydowała się powiedzieć rodzinie, że jest osobą nieseksualną. Rodzina przyjęła to źle, zarzucając jej, że sobie coś wymyśliła, żeby zwrócić na siebie uwagę, że kłamie, chcąc ukryć przed nimi, że jest biseksualna.

Reakcja zapewne wydaje się dziwaczna wszystkim tym, którzy nie zetknęli się z tym problemem, ale wiecie, tak naprawdę pod każdą szerokością geograficzną bycie innym niż wszyscy jest mało komfortowe. A posiadanie dziecka, które wybiera (bo rodzicom się wydaje, że to można sobie wybrać) niestandardową drogę życia, jest jeszcze bardziej frustrujące. No bo co ze ślubem? Wnukami? Co powiemy cioci Kazi? A czy ty będziesz szczęśliwa, moje dziecko? Może poudawaj: mężczyźni są tacy łatwowierni, zresztą nie ty pierwsza (to kobiety z rodziny). A bo ty pewnie nie spotkałaś takiego, który by Ci dogodził (To obleśny wujek Kazio)... Dr Liz McDonnell, badaczka z University of Sussex, zbadała, że dla większości aseksualnych osób odkrycie, że istnieje coś takiego, jak aseksualność, i że mogą się z tym identyfikować, przyniosło wielką ulgę.

Naga prawda

Profesor Bogaert sugeruje, że aseksualność powinna być definiowana jako czwarta orientacja seksualna. Tak jak definicją heteroseksualności jest pociąg do przeciwnej płci, homoseksualizmu do tej samej, a biseksualizmu do obu, tak aseksualizm można zdefiniować jako brak pociągu do żadnej płci. Ciekawa sprawa: do tej kategorii można zaliczyć 1% populacji, ale w tej grupie 70% to kobiety. Dlaczego tak się dzieje? Badacze nie mają jeszcze jednoznacznej odpowiedzi, ale pewne światło na to zagadnienie mogą rzucić badania dr Brotto. W jej eksperymencie badane kobiety miały oglądać erotyczne filmy, podczas gdy aparatura zainstalowana w ich waginach mierzyła zmiany w ukrwieniu tkanek. Okazało się, że między kobietami seksualnymi a aseksualnymi nie było żadnych różnic (podobne badania, które zostaną niebawem opublikowane, przeprowadzono wśród mężczyzn). Co z tego wynika? Otóż okazuje się, że wiele aseksualnych osób doznaje podniecenia w kategoriach biologicznych, albo może lepiej – ich ciało jest podniecone, ale one same nie czują się podniecone ani trochę.

Badania dowiodły, że aseksualność nie jest problemem „hydraulicznym”. To odkrycie rodzi kolejne pytań. Co konkretnie w tych filmach wywoływało pobudzenie? Czy to byli mężczyźni, czy kobiety? Czy to ten sam czynnik, który sprawia, że niektórzy aseksualni jednak się masturbują? Dr Brotto jest na tropie kolejnych odkryć, przeprowadzając badania z udziałem rezonansu magnetycznego, ponieważ szuka odpowiedzi na pytanie, jakie struktury w mózgu odpowiadają za aseksualność. Ponieważ nikt wcześniej tego nie badał, więc nie wiadomo, jakie odkrycia jeszcze przed nami. Do tej pory okazało się na przykład, że aseksualni częściej są leworęczni i częściej mają starszych braci. Jest to o tyle interesujące, gdyż sugeruje, że jakieś zmiany musiały nastąpić już w okresie prenatalnym. Dr Brotto mówi: „Z wywiadów wiemy, że brak zainteresowania sprawami seksu trwa u aseksualnych od zawsze”.

Różne typy

Aseksualizm może występować w kilku formach i natężeniach. Można być aseksualnym i nieromantycznym. Czyli nie interesuje nas ani seks, ani związek. Można być aseksualnym romantykiem, czyli w grę wchodzi randkowanie, zakochanie, przytulanie oraz potrzeba bycia z kimś. Istnieje typ „demiseksualny”, który charakteryzuje się tym, że pociąg seksualny pojawia się dopiero wtedy, gdy jesteśmy w miłosnym związku. Kolejny typ to osoby, u których pożądanie pojawia się bardzo rzadko i słabo. Niektórzy w ogóle odrzucają seks, inni nawet się masturbują, ale bez pożądania wobec innych ludzi. O aseksualności do tej pory niewiele się mówiło. Wiele kobiet wchodziło w związki z mężczyznami o standardowym libido i po prostu ukrywały przed nimi brak zainteresowania seksem, poświęcając się dla „dobra związku”. Oczywiście zakochani często miewają swoje sekrety, ale niechęć do seksu to sprawa znacznie poważniejsza. Idealnie byłoby, gdyby aseksualni romantyczni wiązali się z podobnymi sobie Miejmy nadzieję, że sieć to umożliwi.

Zobacz też: Czym jest panseksualizm?

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA