REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.4

Mamo, zabij mnie!

Katie Piper była naprawdę piękną dziewczyną, której wróżono wielką karierę. W wieku dwudziestu kilku lat przeprowadziła się do Londynu, aby realizować swoje marzenia. Pracowała jako modelka oraz prezenterka telewizyjna. Wszystko zaczęło się układać wspaniale, dlatego tym większym szokiem była tragedia, jaka ją spotkała.

Katie Piper się nie poddała Katie Piper. Piękna i silna.

W 2009 roku do Katie napisał na Facebooku niejaki Daniel Lynch (zbieżność nazwisk ze sławnym reżyserem jest przypadkowa). Sprawdziła, że mieli wspólnych znajomych, więc nie wzbudził jej podejrzeń. Zasypywał ją komplementami i wyznaniami, opowiadał o sobie historie, które dobrze brzmiały, więc Katie zdecydowała się na spotkanie.

Mniej więcej po dwóch tygodniach Katie nabrała podejrzeń, że z jej nowym przyjacielem jest coś nie tak. Zerwała z nim, ale Daniel nie chciał się dać spławić tak łatwo. Porwał Katie, uwięził w hotelowym pokoju, gdzie przez kilka godzin ją maltretował i gwałcił, a następnie wynajęty przez niego napastnik oblał Katie kwasem siarkowym.

Ból był przeraźliwy, Katie miała wrażenie, że jej twarz płonie żywym ogniem, kwas wżerał się w skórę, spalił powieki, usta, nos, ucho, a także przełyk. Tylko dużym dawkom morfiny Katie przetrwałą gehennę związaną z zabiegami w szpitalu. Ale i tak sytuacja wydawała się jej beznadziejna do tego stopnia, że prosiła mamę, żeby pomogła jej umrzeć. Zniszczenia na twarzy były tak ogromne, że praktycznie uniemożliwiały jej normalne funkcjonowanie. Lekarze wprowadzili Katie w 12-dniową śpiączkę farmakologiczną i dokonali pionierskiej operacji przeszczepu skóry. W trakcie dalszego leczenia Katie przeszła ponad 300 operacji. Jej waga spadła do 38 kilogramów i kiedy mogła już wstawać z łóżka, potrzebowała fizjoterapeuty, by na nowo nauczyć się prostych czynności, takich jak chodzenie czy przełykanie.

Katie powoli zaczęła wracać do zdrowia: najpierw w szpitalu w Londynie, potem we Francji, po czym przeprowadziła się do Hampshire, gdzie opiekowała się nią mama. „Nie spodziewano się po mnie zbyt wiele – wspomina. – Ludzie mówili: »Och, nie będziesz już ćwiczyć«. A ja miałam dopiero 24 lata. Czułam się wtedy taka stara”. Z buntu zrodziła się potrzeba działania. Postanowiła wtedy wspierać osoby z ciężkimi poparzeniami i dlatego założyła fundację. Fundacja Katie Piper ma na celu podniesienie świadomości na temat problemów ludzi z oparzeniami i innymi oszpecającymi obrażeniami oraz walkę o to, aby specjalistyczne leczenie było bardziej dostępne w Wielkiej Brytanii. Kiedy poczuła się wystarczająco samodzielna i wróciła do Londynu. Sama.

Przeczytaj także: Oprawca Katie Piper wyszedł na wolność - kobieta nie czuje się bezpiecznie.

Dopiero gdy zaczęła ćwiczyć – pół na pół chodzić i biegać w pobliżu swojego mieszkania w Chiswick – poczuła, że odzyskuje swoje ciało. Nie mogła cofnąć tego, co się stało: blizny emocjonalne pozostaną pewnie na zawsze, ale bieganie – nie szkodzi, że krótkie i wolne – było czymś, co mogła zrobić sama dla siebie. W chwili, w której przebiegła 20-minutową drogę między swoim biurem a domem (z konieczności nie zabrała karty kredytowej ani gotówki na taksówkę), poczuła, że coś się zmienia. "Nie miałam chłopaka ani wielu przyjaciół, więc zaczęłam spędzać weekendy, biegając w różnych lokalnych zawodach. Potem przeszłam do półmaratonów i naprawdę poczułam euforię! To był moment, kiedy zrozumiałam, że ćwiczenia stały się częścią mojego życia. Myślałam sobie: »Czuję się swobodna, czuję się młoda... Nie zamierzam zaakceptować swoich ograniczeń«. Chciałam pokazać wszystkim, że mogę być w znacznie lepszej formie, niż lekarze obiecywali” – wspomina Piper.

 

Post udostępniony przez (@katiepiper_)

 

Katie odzyskała swoje życie, napisała kilka książek biograficznych, prowadzi program w telewizji, a także wzięła udział w brytyjskim Tańcu z gwiazdami. Jej życie prywatne też się ułożyło. Wyszła za mąż i ma dwoje dzieci. Dlaczego jej historia wciąż jest istotna dla milionów kobiet? Przypuszczam, że ma to coś wspólnego z jej ładnie opakowanym, ale niewątpliwym duchem bojownika. Niezależnie od tego, czy walczy o akceptację osób z bliznami i zniekształceniami, czy o siebie, o swoją godność i kontrolę nad własnym ciałem. „Jest tyle rzeczy, które mogą nam się przytrafić w życiu, dlatego kiedy myślisz, że nie możesz sobie z tym poradzić, jesteś w błędzie. Z pewnością sobie poradzisz”.

Ale kiedy już wszyscy myśleli, że Katie uwolniła się od demonów przeszłości, to zdarzyło się coś niepokojącego. Jej oprawca, niejaki Stefan Sylvestre został właśnie wypuszczony z więzienia. Świadkowie twierdzą, że pierwszym krokiem, który zrobił po wyjściu było dostanie się do Londynu, gdzie Katie pracuje. Sylvestre na szczęście ma sądowy zakaz zbliżania się do Piper, a każda próba jego złamania sprawi, że trafi znów do więzienia.

Więcej o Katie Piper w listopadowym numerze Tourtonne5.

Katie Piper na okładce Tourtonne5


Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE

REKLAMA

REKLAMA