REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.0

4 kobiety z Insta, które inspirują do zmian

Naukowcy ostrzegają, że przez odrealniony świat Instagramu tylko się porównujemy i dołujemy. Na szczęście stajemy się coraz bardziej świadome i lajkujemy już nie tylko ładne obrazki. Skoro influencerki mają wpływ na nasze wybory, to chcemy obserwować kobiety, które inspirują do poprawy naszego życia. Tak jak one.

masz wpływ

Areta Szpura - @areta

Działa jak rzecznik naszej planety

Nie jest ekoterrorystką, tylko ekorealistką – promuje zasady „less waste” zamiast „zero waste”. I to działa.

Czasami pokazuje rzeczy, które mogą się nie podobać, i namawia do robienia tego, co nie zawsze jest dla nas wygodne. A jednak 70 tys. osób chce ją obserwować. Jeszcze niedawno była współwłaścicielką modowej marki, której ubrania nosiła Rihanna, projektowała buty dla Reeboka i imprezowała z Miley Cyrus, ale postanowiła wybrać inną drogę. Nie znaczy to, że mniej imprezuje, ale na pewno sięga po drinki bez słomki, wspiera tylko etyczną modę, a rano ratuje się wodą i kawą z wielorazowej butelki i kubka.

„Przeszło mi nawet przez myśl skasowanie Instagramu, ale postanowiłam »zhakować« system, używając go, żeby zrobić coś dobrego. Zaczęłam dzielić się książkami, filmami, przemyśleniami” – mówi. Nie uważa się za „ekoideał” i nie namawia do radykalnych zmian, a do tego, by cokolwiek w życiu robimy, mieć na uwadze dobro nasze i naszej planety. „Super jest mieć świadomość, że każda nasza decyzja, każdego dnia, ma znaczenie. Czy weźmiemy wodę w szkle, czy w plastiku, czy mamy swoje torby na zakupy – kilogram plastiku dziennie zaoszczędzony! I przemnóżmy to przez 8 mld ludzi”. Jako konsultantka ds. środowiska chętnie pracuje i z małymi, i z dużymi firmami. „To też bardzo satysfakcjonujące, kiedy nawet mała zmiana, przeskalowana na cały kraj, jest odczuwalna”.

ZOBACZ TEŻ: Zero waste - 11 prostych kroków, by śmiecić mniej.

Katarzyna Łodygowska - @matka_prawnik

Prawnik od babskich spraw

Prowadzi wirtualną kancelarię, która niesie realną pomoc kobietom w przełomowych momentach ich życia.

Rano stara się sprawnie „ogarnąć”, bo wie, że na Instastories na wspólną poranną #instakawę czeka wiele osób. To taka „przypominajka” dla jej followersów, żeby znaleźć chwilę dla siebie. Sama tego potrzebuje przy dwójce małych dzieci. Sporo z tych kaw jest zimnych lub nie do końca porannych, bo obserwuje ją mnóstwo młodych mam, do tego coraz więcej rozkręcających własną działalność. 2 lata temu sama znalazła się w takiej sytuacji i to był początek jej nowej ścieżki życiowej jako #matkaprawnik.

„Przez 10 lat szukałam swojego miejsca zawodowego. Głównie zajmowałam się prawem unijnym, prawem budowlanym i zamówień publicznych i z tego były bardzo dobre pieniądze. Tyle że w pewnym momencie, gdy pracowałam w 4 miejscach naraz, zorientowałam się, że ta praca nie wymagała ode mnie kontaktu z drugim człowiekiem. Wystarczyło podłączenie klienta do serwera. W ogóle nie rozmawiałam z ludźmi. To był dla mnie duży problem – mówi. – Kiedy zaszłam w pierwszą ciążę i poszłam na urlop macierzyński, zobaczyłam, że można inaczej żyć, nie w takim biegu. Okazuje się, że – autentycznie – pieniądze w życiu to nie wszystko. Teraz na 100% czuję, że jestem we właściwym miejscu”. Zajęła się doradztwem prawnym dla kobiet, bo sama, szukając informacji o urlopie macierzyńskim, przekonała się, że w internecie brakuje jednego wiarygodnego źródła tego typu wiedzy.

„Prawo pracy w zakresie pracowniczych praw rodzicielskich jest bardzo zindywidualizowane. Poradnictwo w tym zakresie praktycznie nie istnieje. W kancelariach, w których pracowałam, była możliwość zasięgnięcia porady prawnej w tym zakresie, ale były to pojedyncze przypadki. To był zawsze temat poboczny, a ja z tego zrobiłam temat główny”. Nie było jeszcze takiego miejsca w sieci, które pokazywałoby kobietom wprost, jakie mają możliwości w sferze łączenia macierzyństwa z pracą.

Dziś ma dużo więcej chętnych na płatne porady prawne niż czasu na nie – jej najpopularniejszy tekst na blogu matkaprawnik.pl ma ok. 130 tys. odwiedzin, a profil na FB obserwuje 53 tys. użytkowników. Bezpłatnie udziela też pomocy kobietom, które tracą dziecko na jakimś etapie ciąży. Kiedy w maju trafiła z nowo narodzoną córką do Centrum Zdrowia Dziecka, pokazała na Instastories przeładowaną lodówkę w oddziałowym pokoju socjalnym. Błyskawicznie zgłosił się producent, który podarował drugą i tak ruszyła lawina pomocy od firm oznaczanych w komentarzach przez jej obserwujących. Idąc za ciosem, spontanicznie zorganizowała akcję na Dzień Matki w CZD – miejscu, w którym wszyscy myślą o pomocy dzieciom, ona znowu pomyślała o kobietach.

Magdalena Krajewska - @instalekarz

Lekarz z powołaniem

W realu leczy tylu pacjentów, ilu zdoła, a przez internet edukuje tysiące, promując zmianę stylu życia na lepszy.

Chcę, aby Polacy słuchali swojego organizmu, rozumieli go, dbali o niego i badali się regularnie. Chcę po prostu przedłużać im życie” – mówi lekarka. Wybrała medycynę rodzinną właśnie dlatego, że oprócz leczenia może swoimi działaniami zapobiegać rozwojowi wielu chorób. Chociaż w social mediach i blogu instalekarz.pl działa od niedawna, na samym Instagramie śledzi ją już ponad 35 tys. osób. 92% obserwujących ją to kobiety. „Przecież one mają największy wpływ na mężczyzn!” – uważa. Najlepszy przykład daje sama, wrzucając zdjęcia spędzanego aktywnie czasu czy dołączając do akcji #fakeoff , kiedy odważyła się odsłonić ciało, głośno mówiąc o łuszczycy, na którą choruje od 19. roku życia. W pojęciu „lekarz” widzi dużo większą potrzebę pomagania niż tylko przez leczenie, dlatego dużo działa społecznie: opiekuje się mieszkańcami DPS, jest wiceprezesem Fundacji Odzyskać Radość i wspiera ją finansowo ze sprzedaży koszulek, które sama projektuje. Szycie to jej hobby, które realizuje, sprzedając stylowe fartuchy i zmieniając szpitalną modę w Polsce.

Aleksandra Budzyńska - @paniswojegoczasu

Mieć czas na wszystko

Ucząc kobiety zarządzania czasem, rozwiązuje masę problemów ukrytych pod hasłem „Nie mam czasu”.

Wystarczy przejrzeć owy profil Aleksandry Budzyńskiej, żeby nie mieć wątpliwości, że jego nazwa nie jest bezpodstawna. @paniswojegoczasu ma czas na rozwijanie biznesu, podróże, przedpołudniową kawę, kąpiele w wannie, spędzanie czasu z dziećmi (bez nich zresztą też), treningi, czytanie (i pisanie) książek i wegańskie wypieki. Nie zawsze tak było, bo dopiero po 10 latach zabieganego życia postanowiła zostać prawdziwą Panią Swojego Czasu: prowadzić bloga i uczyć inne kobiety planowania, organizacji i prowadzenia biznesu online. „Wiedziałam, że dzieląc się tym, na czym się znam, będę w stanie pomagać innym kobietom, a jednocześnie sama zacznę w końcu żyć na swoich własnych zasadach” – mówi blogerka.

Dziś przyznaje, że prowadzi świetnie prosperujący biznes, który jednocześnie ma misję do spełnienia w postaci edukowania kobiet. W swojej ofercie na stronie paniswojegoczasu.pl ma m.in. książkę, planery, kursy online, e-booki, listy zadań. I mnóstwo darmowych pomocy w postaci wpisów na blogu czy ostatniej akcji #zróbtodziś #rusz4litery (w końcu aktywność jest jedną z najchętniej odkładanych na później rzeczy).

Część przychodów z książek i kursów przekazuje na cele charytatywne. „Każdego dnia dostaję mejle od kobiet, które za coś mi dziękują – że je zmotywowałam, że zaczęły myśleć o sobie, że ruszyły z własnym biznesem, znalazły czas na kawę z przyjaciółką, bo zostawiły dzieci z mężem. To oznacza, że każdego dnia jakaś kobieta dzięki Pani Swojego Czasu robi coś dla siebie, podejmuje decyzję, że weźmie czas w swoje ręce i zacznie zmierzać tam, gdzie naprawdę chce”.

Przeczytaj też: Jak uratować świat [rewolucja w mikroskali]

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA